• Kategorie
Nowe rozporządzenie w sprawie sklepików szkolnych
Data publikacji: Aug. 10, 2016

Nowe rozporządzenie w sprawie sklepików szkolnych

Nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 26 lipca 2016 r. “w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach” zostało już przedstawione i wejdzie w życie z dniem 1 września, czyli wraz z rozpoczęciem roku szkolnego.

 

Co się zmieni? Czy nowe przepisy zmienią na lepsze sposób odżywiania i stan zdrowia polskich dzieci?

Dziś przyglądamy się nowemu rozporządzeniu i pytamy o stanowisko w tej sprawie specjalistę ds żywienia- Dawida Białowąsa z Barbell Kitchen, który 9 października sam będzie edukował rodziców, jak odpowiednio odżywiać dzieci i kształtować ich nawyki żywieniowe podczas szkolenia "Żywienie dzieci (od noworodka do nastolatka)." Od 1 września w sklepikach, automatach i bufetach szkolnych dostępne będzie pieczywo zarówno to zwykłe jak i półcukiernicze oraz cukiernicze, z wyłączeniem pieczywa produkowanego z ciasta głęboko mrożonego. Dzieci będą miały też możliwość kupienia kanapek, sałatek i surówek. Dostępne będzie mleko oraz napoje zastępujące mleko, takie jak napój: sojowy, ryżowy, owsiany, kukurydziany, gryczany, orzechowy, jaglany, kokosowy lub migdałowy. Nowe rozporządzenie określa też jakie produkty mleczne będą mogły być dostępne w szkołach. Są to: jogurt kefir, maślanka, mleko zsiadłe, mleko acidofilne, mleko smakowe, serwatka, ser twarogowy, serek homogenizowany lub produkty zastępujące produkty mleczne na bazie soi, ryżu, owsa, orzechów lub migdałów. Na półkach w szkolnych sklepikach  zagoszczą warzywa i owoce, włącznie z tymi suszonymi, orzechy oraz nasiona bez dodatku cukrów, substancji słodzących oraz soli. Zaproponowano też aby właśnie suszone warzywa dostępne były na terenach szkół bez ograniczeń, jako zdrowa alternatywa dla słodkich i słonych przekąsek. Dzieci w sklepiku szkolnym kupią też czekoladę, ale warunek jest taki, że będzie ona musiała zawierać minumum 70% miazgi kakaowej. Dostępne będą również zbożowe produkty śniadaniowe a także inne produkty zbożowe, oraz bezcukrowe gumy do żucia, których przeciwpróchnicze działanie zostało podkreślone w uzasadnieniu do rozporządzenia.  

Nowe rozporządzenie w skrócie

Najnowsze rozporządzenie gwarantuje, że wraz z rozpoczęciem roku szkolnego w jednostkach systemu oświaty będą dostępne produkty, które nie zawierają więcej niż:
  • 15 g cukru w 100 g/ml produktu gotowego do spożycia, a w przypadku produktów mlecznych, nie więcej niż 13,5 g cukru w 100 g/ml,
  • 10 g tłuszczu w 100 g/ml,
  • 0,4 g sodu/ 1 g soli w 100 g/ml, a w przypadku pieczywa półcukierniczego i cukierniczego nie więcej niż 0,45 g sodu/ 1,2 g soli w 100 g/ml.
 

Po wprowadzeniu nowych przepisów nasze dzieci:

  • zjedzą porcję potrawy smażonej nie więcej niż dwa razy w tygodniu (przy czym będzie mógł być do tego użyty jedynie olej roślinny rafinowany o zawartości kwasów jednonienasyconych powyżej 50% i zawartości kwasów wielonienasyconych poniżej 40%),
  • będą miały dostęp do napojów przygotowywanych na miejscu (herbata, napary owocowe, kawa zbożowa, kakao czy kompot), które nie będą zawierały więcej niż 10 g cukrów w 250 ml,
  • minimum raz w tygodniu zjedzą porcję ryby,
  • w każdym posiłku zjedzą porcję warzyw lub owoców,
  • każdego dnia w szkole będą podawane: co najmniej dwie porcje mleka lub produktów mlecznych, co najmniej jedna porcja z grupy mięso, jaja, orzechy, nasiona roślin strączkowych,
  • zjedzą zupy i sosy, które będą przygotowywane bez użycia koncentratów spożywczych, z wyjątkiem tych z naturalnych składników.
W nowym rozporządzeniu nie zostały określone natomiast żadne obostrzenia dotyczące zarówno ilości soli jak i sodu, jaką będą mogły spożywać dziennie dzieci w polskich szkołach... Jedynie w uzasadnieniu możemy znaleźć krótką wzmiankę na ten temat: “Nadmierne spożycie soli przez dzieci może sprzyjać rozwojowi preferencji smaku słonego, a tym samym kształtować nieprawidłowe nawyki żywieniowe. Długotrwałe spożywanie przez dzieci żywności zawierającej znaczące ilości soli oraz ogólnie nieprawidłowe żywienie mogą istotnie przyczynić się do rozwoju przewlekłych chorób w wieku dorosłym. Z tego powodu sól, a także produkty słone zostały mocno ograniczone w żywieniu dzieci i młodzieży w jednostkach systemu oświaty.” Czy zmieni się wiele? I przede wszystkim czy aby na pewno na lepsze? Zapytaliśmy o zdanie na ten temat specjalistę ds żywienia- Dawida Białowąsa. “Osobiście jestem przeciwnikiem odgórnego narzucania jakichś norm czy reguł. Uważam, że zdecydowanie bardziej należy postawić na edukację i uczyć ludzi podejmowania własnych decyzji. Pokazać różnicę między produktami o wysokiej gęstości odżywczej, a tymi, które są tylko wysokoenergetyczne, zwracać uwagę na uzależniającą formę cukru, a nie zakazywać czegoś. Samo zakazanie bez edukacji może prowadzić do takich absurdalnych sytuacji, jak ta po wprowadzeniu poprzedniego rozporządzenia - kiedy to w szkołach zaczęli się pojawiać ‘dilerzy drożdżówek’. Prohibicja w Stanach nic nie wniosła, a my Polacy nie wyciągamy z tego żadnych konsekwencji i powtarzamy te same błędy- zakazujemy zamiast edukować.“ Zapytaliśmy także Dawida Białowąsa jak Jego zdaniem powinna wyglądać skuteczna edukacja. “Aby edukacja była skuteczna, powinna być skierowana zarówno do rodziców, jak i do dzieci. Powinniśmy komunikować, że nie jesteśmy skazani na  ‘geny otyłości’, zazwyczaj problemem jest niewłaściwa wspólna kuchnia i złe nawyki żywieniowe. Jeśli widzimy otyłą rodzinę to nie dlatego, że oni mają takie geny -a takie same, wieloletnie nawyki żywieniowe. Jeśli rodzice na obiad zamawiają pizzę oraz słodzony napój to dziecko je to samo, a później ten sam sposób postępowania przenosi do szkoły czy w konsekwencji w dorosłe życie. Niejednokrotnie prowadząc rozmowę z dorosłymi już ludźmi słyszę od nich: ja tego nie wiedziałem- całe życie tak jadłem ponieważ moi rodzice tak jedli.” Dawid Białowąs ma też propozycje, aby edukacja była bardziej przyjemna i zrozumiała. “Należy pamiętać, że edukacja zaczyna się w domu rodzinnym. Jedzmy więc z rodziną przynajmniej jeden wspólny posiłek. Postarajmy się jako rodzice uzmysłowić dzieciom, że nie wymagamy od nich aby jadły coś gorszego, a najprostszy przykład to pokazać, że skoro my to jemy i nam smakuje to i im będzie smakowało. Musimy jednak sami zadbać, aby było to coś zdrowego. Świetnym pomysłem na edukację są też np. warsztaty żywieniowe, podczas których możemy nauczyć dzieci jak same mogą przygotować wartościowy i smaczny posiłek. Kluczem do sukcesu jest pokazanie ludziom jakości. Wytłumaczmy jej zalety a ludzie zaczną sami po nią sięgać, nawet jeśli będzie trochę więcej kosztowała. Ludzie muszą mieć ten wybór, muszą wiedzieć DLACZEGO i podejmować świadome decyzje. “ Efekty wprowadzenia zmian zaproponowanych w nowym rozporządzeniu będziemy mogli obserwować całkiem niedługo. Czy można dopatrywać się tu szansy na poprawę zdrowia naszych dzieci? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Zofia Mazurek - Dudek

Zofia Mazurek - Dudek

Dietetyk

Licencjonowany dietetyk- swój tytuł zdobyła na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Aktywna działaczka naukowego koła dietetyków, z którym organizowała różne eventy mające na celu poszerzenie wiedzy z zakresu dietetyki wśród dzieci i młodzieży. Od niedawna wraz z innymi dietetykami pomaga tworzyć platformę Kcalmar. Szczególnie zainteresowana problemem niepłodności oraz chorobami z autoagresji. …